Poezja – rozsądnie i z sentymentem. Wywiad z czytelnikiem.
Enigmatyczna, pełna patosu czy zmysłowa, a może przyziemna do bólu – poezja niejedno ma imię. Nie doświadczamy jej jednak tak często, gdyż życie zdominowane jest przez prozę. Prezentujemy wywiad z kimś, komu obcowanie z poezją sprawia przyjemność i kto może dostarczyć nam wystarczająco przyziemnych odpowiedzi na całkiem zwyczajne pytania – także z naszej perspektywy.
Na lekcjach w szkole uczymy się interpretacji poezji pod kątem „co poeta miał na myśli”. Czy naprawdę o to chodzi?
– Moim zdaniem – nie. Owszem, znajomość kontekstu pomaga w zrozumieniu znaczenia, ale nie to jest najważniejsze. Poezję trzeba czuć. Istnieje po to, by oddziaływać na czytelnika – pobudzać wyobraźnię, wywoływać określone emocje, charakteryzować społeczeństwo czy edukować jak każdy inny rodzaj i gatunek literacki – to zależy od poety. Buszując w poezji, można natknąć się na wiersz, o którym śmiało będziemy mogli powiedzieć – to jest właśnie zwierciadło mojej duszy. Gdyż odczuwanie wierszy nigdy nie jest takie samo. Każdy utwór jest osobną wędrówką, przez którą podmiot liryczny przeprowadza czytelnika – i chociaż ścieżki te mogą wydawać się podobne, nigdy nie są takie same. Zwłaszcza u różnych autorów. Tak jak w każdym innym gatunku literackim, można sięgnąć po powieść napisaną językiem potocznym lub poemat z literatury pięknej, tak i w poezji istnieje wiele różnych stylów. Wydaje się, że jest ich nawet więcej, tym bardziej, że nie podlegają one sztywnym ramom klasyfikacji, a niektóre ciężko nawet zdefiniować. Po prostu się to czuje.
Czy można poczuć, nie rozumiejąc?
– Jako osoba, która od kilku lat bawi się w rozszyfrowywanie znaczeń zawartych w wierszach i wciąż udaje jej się tylko czasami, mogę śmiało powiedzieć – tak. Najlepszym tego przykładem jest u mnie Norwid. Czytałam Vade-mecum, domyślając się, o co chodzi, tylko na podstawie wyjaśnienia. Nie czułam wtedy nic, raz, drugi, trzeci. Dopiero za czwartym razem skończyłam, zawiesiłam się na ostatniej zwrotce i po prostu się popłakałam. Czy zrozumiałam więcej? Nie. Ale poczułam. Z minuty na minutę.
Podobnie z poezją Baczyńskiego. Nie zawieszam się na każdym wersie, by odczytać prawdziwe znaczenie, gdyż to mimo tego, że może to pomóc poczuć, zajmuje znacznie więcej czasu i właściwie może zmęczyć człowieka. Linijki przewijają się pod moim wzrokiem, a ja pozwalam swojemu umysłowi na swobodną interpretację. Nie blokuję obrazów, które same się kreują. Oczywiście – często okazują się całkowicie niepoprawne, ponieważ tworzone na podstawie pierwszego rzutu okiem i właściwie bez analizy utworu.
Ale właśnie dla tych obrazów sięgam po poezję. Lubię rozumieć ją po swojemu. Autor przecież i tak się nie dowie, co czytelnik miał na myśli…
Wybitne wiersze – czyli jakie?
– Na jakość wiersza składa się kilka czynników. Przede wszystkim – przekaz. Wiersz, oprócz swojej estetyki, niesie przesłanie ważne dla autora. Po drugie, forma – powinna być odpowiednio dopasowana do treści. Wiersze białe przeważnie bardziej pasują do tematyki poważnej, a rymowane – do czegoś nieco lżejszego. Oczywiście to tylko przykład – dobry poeta tak naprawdę każdą formę jest w stanie dopasować do treści. Nie zmienia to jednak faktu, że spotykając się z rymami, będziemy się prędzej spodziewać satyrycznej poetyckiej humoreski niż katastroficzno-depresyjnego lamentu.
I wracając do pytania. Jeśli forma zostaje ściśle zachowana (zwłaszcza tak kunsztowna jak sonet), a przy tym utwór jest spójny pod względem treści i niesie przesłanie, a dodatkowo oddziałuje na odbiorcę emocjonalnie, można śmiało powiedzieć, że jest to dobry wiersz. Może nawet wybitny, kto wie.
