Od lego do własnych robotów – czyli wywiad z Szymonem Koźbą.
Szymon Koźba to uczeń klasy III B o profilu matematyczno – fizycznym, który obdarzony jest niezwykłym zmysłem konstrukcyjnym oraz talentem do wykorzystywania najnowszych technologii – w dziedzinie informatyki i robotyki nie ma sobie równych, o czym świadczą jego sukcesy w tematycznych konkursach, m.in. organizowanym przez Państwową Akademię Nauk konkursie robotycznym RobON. Działa on też aktywnie w szkolnym kole robotycznym i zaraża swoją pasją innych uczniów. Postanowiłam zapytać go o jego niezwykłe hobby.
Opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z robotyką?
W szkole podstawowej robotyka była dla mnie przede wszystkim formą zabawy. Często korzystałem z zestawów LEGO Mindstorms – traktowałem klocki jako jeden ze sposobów spędzania wolnego czasu i nie angażowałem się w to szczególnie poważnie. Wszystko zmieniło się dopiero w pierwszej klasie liceum.
Zauważyłem wtedy, że moi koledzy przygotowują się do konkursu robotycznego. Chciałem im pomóc, więc do nich dołączyłem. Właśnie w tym momencie robotyka przestała być tylko zabawą, a zaczęła się prawdziwa praca – od podstaw, bez gotowych zestawów LEGO.
Budowanie od zera jest oczywiście trudniejsze, ale jednocześnie znacznie bardziej praktyczne. Z LEGO nie da się zrobić wszystkiego – możliwości są dość mocno ograniczone. Przy własnych projektach mam pełną swobodę i mogę tworzyć dokładnie to, co wcześniej zaplanuję.
Jaki projekt jest Twoim największym powodem do dumy?
Trudno wskazać jeden konkretny projekt, ponieważ mam – i wciąż tworzę – kilka takich, które nie są jeszcze ukończone i na razie nie przynoszą planowanych efektów.
Najbardziej zaawansowanym projektem, nad którym obecnie pracuję, jest drukarka 3D budowana całkowicie od podstaw. Jeszcze nie jest skończona, więc dopiero okaże się, jak będzie działać i czy spełni moje oczekiwania. To bardzo skomplikowana konstrukcja, przy której na pewno nie zabraknie zarówno zabawnych, jak i frustrujących momentów.
Jeśli chodzi o konkursy, udało mi się zająć drugie miejsce w konkursie RobON organizowanym przez PANS. Było to dla mnie dużą satysfakcją, choć sam projekt nie należał do największych ani najbardziej skomplikowanych.
Ile czasu zajmuje Ci robotyka?
Jeśli zbliża się deadline, pracuję znacznie intensywniej – co jest raczej oczywiste. Natomiast bez presji czasowej poświęcam na to tyle czasu, na ile mam ochotę. Kilka godzin dziennie to już naprawdę sporo, ponieważ taka praca potrafi zmęczyć.
Szczególnie wymagające są czynności takie jak lutowanie czy poprawianie błędów. Często coś się psuje, nie pasuje idealnie albo wymaga drobnych poprawek – czasem trzeba zeszlifować element nawet o milimetr czy dwa. To wszystko wymaga dużej cierpliwości, dokładności i skupienia.
Czy robotyka pomaga Ci w nauce szkolnej?
Powiedziałbym raczej, że to szkoła pomaga robotyce, a nie odwrotnie. Matematyka przydaje się przy obliczaniu wymiarów, odległości czy geometrii poszczególnych części. Fizyka pomaga zrozumieć, czy dana konstrukcja w ogóle ma prawo działać – zarówno pod względem elektroniki, jak i mechaniki.
Chemia raczej nie odgrywa tu większej roli. Nie zawsze trzeba znać skomplikowane wzory – czasem wystarczy logiczne myślenie i umiejętność obserwowania. Jednak wiedza zdobywana na lekcjach, szczególnie z przedmiotów ścisłych, znajduje w robotyce swoje praktyczne zastosowanie. Samo tworzenie projektów bardzo pomaga w utrwalaniu tego, czego uczymy się w szkole.
Skąd pomysł na założenie kółka robotyki i jak wygląda Wasza praca?
Tak naprawdę pomysł nie był do końca mój. Pod koniec roku szkolnego pojawiły się rozmowy o możliwości założenia takiego kółka. Jego opiekunem jest pan M. Jagieło. O tym, że to ja będę jego „mózgiem” tak naprawdę dowiedziałem się… przeglądając nowy plan lekcji. Była to dość zabawna sytuacja.
Szkoła chciała jednak, aby ktoś się tym zajął, a szkoda byłoby, gdyby sprzęt i projekty leżały niewykorzystane i niszczały. Dlatego się tego podjąłem, choć nie wykluczam, że w przyszłości ktoś inny przejmie pałeczkę.
Na razie w kółku robimy dość proste rzeczy. Głównie pracujemy z LEGO, próbujemy programowania. Tłumaczę, w jaki sposób coś zrobić, ale wszystko odbywa się spokojnie i bez presji – nikt nikogo do niczego nie zmusza. Chodzi przede wszystkim o rekreację. Jedni wolą budować z LEGO, inni próbować programowania, a ja jestem na miejscu, żeby w razie potrzeby pomóc.
Myślę też o tym, aby w przyszłości przejść na Arduino, czyli bardziej zaawansowane projekty i poważniejsze programowanie, które daje znacznie większe możliwości. Trzeba jednak uważać – złe podłączenie może uszkodzić sprzęt, a przy dużych prądach łatwo o zwarcie, które może nawet poparzyć. Dlatego najpierw uczymy się podstaw, aby każdy wiedział, jak bezpiecznie obsługiwać sprzęt.
Kółko jest jeszcze dość słabo rozreklamowane, więc na razie nie ma w nim młodszych uczniów. Gdyby było więcej chętnych, moglibyśmy spotykać się regularniej i stopniowo przechodzić od LEGO do Arduino oraz bardziej ambitnych projektów.
Co jest najtrudniejsze w pracy przy robotach?
Zdecydowanie precyzja. Przy bardzo małych elementach czasem przeszkadzają nawet zbyt duże palce – wtedy trzeba korzystać z pęsety i uważać, aby ręce się nie trzęsły. Z kolei przy większych elementach problemem bywa ich waga i sam montaż. To trochę jak praca chirurga – wymaga ogromnego skupienia, cierpliwości i opanowania.
Jakie rady dałbyś początkującym robotykom?
Przede wszystkim warto zrozumieć, że robotyka to nie tylko budowanie i programowanie, ale również cierpliwość, dokładność oraz umiejętność planowania. Widać to szczególnie wtedy, gdy ktoś próbuje stworzyć większy projekt albo pracuje z delikatnym sprzętem. Nawet najmniejsze błędy mogą powodować problemy, dlatego liczy się precyzja i spokój.
Nie należy też nakładać na siebie zbyt dużej presji. Czasem coś po prostu nie wyjdzie, ale w robotyce dobre jest to, że zazwyczaj da się to naprawić – w końcu samemu się to konstruowało.
Z praktycznych rad: jeśli ktoś planuje duży projekt z określonym terminem oddania, warto zacząć jak najwcześniej. Jak już wspominałem, czasem coś się uszkodzi lub nie zadziała, a zamówienie i dostarczenie nowych części może zająć sporo czasu.
Robotyka to pasja, która potrafi być frustrująca, ale daje ogromną satysfakcję w momencie, gdy wszystko w końcu zaczyna działać.
Bardzo dziękuję za wywiad – i w imieniu Szymona zapraszam wszystkich zainteresowanych tematem na zajęcia koła robotycznego!
Aleksandra Wilk

