Pasja do języka i sukces na scenie, czyli wywiad z Marią Tomasik, która zajęła 5. miejsce w 44. Konkursie Krasomówczym Języka Japońskiego w Warszawie

14 marca w Wydziale Informacji i Kultury Ambasady Japońskiej w Warszawie odbył się 44. Konkurs Krasomówczy Języka Japońskiego, w którym wzięła udział nasza koleżanka – tegoroczna maturzystka – Maria Tomasik i odniosła w nim wielki sukces!

Na początku opowiedz proszę, na czym polegał konkurs, w którym wzięłaś udział i co było w nim najważniejsze?

Był to konkurs krasomówczy w języku japońskim, czyli taki, w którym nie wystarczy tylko znać język — trzeba jeszcze umieć posługiwać się nim w sposób przekonujący i interesujący dla odbiorcy. Każdy uczestnik przygotowywał własne, około 3-minutowe przemówienie, które należało wcześniej napisać, zapamiętać i przesłać organizatorom. Następnie prezentowaliśmy je na żywo przed publicznością i jury, które dodatkowo zadawało dwa proste pytania odnośnie mojego przemówienia — w moim przypadku były bardzo proste, np. o przyjaciół, których poznałam dzięki temu językowi. Najważniejsze okazało się nie tylko poprawne użycie języka, ale też sposób mówienia, emocje, kontakt z publicznością i ogólna charyzma.

O czym było Twoje przemówienie i dlaczego akurat ten temat?

Moje przemówienie dotyczyło wdzięczności za wszystkie momenty, jakie mi się przydarzyły na mojej drodze życiowej oraz doświadczeń związanych z nauką języka japońskiego i tego, jak wpłynęła ona na moje spojrzenie na świat. Wybrałam ten temat, ponieważ był dla mnie bardzo osobisty i naturalny — nie musiałam niczego wymyślać, tylko opowiadałam o czymś, co naprawdę przeżyłam. Dzięki temu łatwiej było mi mówić szczerze i z zaangażowaniem.

Jak wygląda świat konkursów krasomówczych w języku japońskim — bardziej stresujący czy inspirujący?

Zdecydowanie jedno i drugie. Już wcześniej występowałam przed publicznością, ale mimo to bardzo się stresowałam — był to mój pierwszy taki konkurs w języku japońskim. Byłam pewna swoich umiejętności językowych, bardziej bałam się, że zapomnę przemówienia. Stres pojawia się naturalnie, zwłaszcza gdy trzeba zapamiętać cały tekst i wygłosić go bez pomyłki przed publicznością.

Z drugiej strony to niesamowicie inspirujące doświadczenie. Można spotkać ludzi z podobną pasją i zobaczyć różne style wypowiedzi oraz poziomy zaawansowania. Wystąpienia były bardzo ciekawe — na przykład jedna pani przyniosła swojego psa i o nim opowiadała, a inni dzielili się własnymi doświadczeniami z Japonii. To daje ogromną motywację do dalszej pracy i pokazuje, jak wiele jeszcze można osiągnąć.

W przyszłym roku też chciałabym pojechać — mam taką możliwość, ponieważ tylko osoby, które zajęły miejsca 1 – 3 nie mogą brać ponownie udziału.

Jak wygląda moment, kiedy stajesz na scenie i zaczynasz mówić po japońsku przed publicznością?

To bardzo specyficzny moment — z jednej strony ogromne skupienie, z drugiej adrenalina. Jak wspomniałam największą obawą jest to, że można zapomnieć tekstu, bo całe przemówienie trzeba mieć w pamięci. Natomiast sam język nie był dla mnie przeszkodą — wręcz przeciwnie, czuję się w nim bardzo komfortowo. Czasami nawet bardziej niż w języku angielskim, bo japoński po prostu lubię i jest mi bliższy. Kiedy zaczynam mówić, stres stopniowo znika, a pojawia się satysfakcja i radość z samego występu.

Wiele osób uczy się języków obcych, ale niewiele z nich występuje na scenie — co skłoniło Cię do udziału w tym konkursie?

Na początku motywacją była nagroda główna, czyli wyjazd do Japonii. To było coś, co bardzo mnie zachęciło. Jednak z czasem okazało się, że dużo ważniejsze jest samo doświadczenie — możliwość sprawdzenia się i poznania innych osób o podobnych pasjach. Dodatkowo ogromnym atutem była atmosfera miejsca — kontakt z kulturą japońską, książkami i pięknymi dekoracjami. Wszystko było tematycznie przygotowane, świetnie się na to patrzyło z perspektywy osoby, która jedynie o tym słyszała, a nie miała jeszcze okazji zobaczyć tego na żywo. To sprawiło, że udział w konkursie był czymś więcej niż tylko rywalizacją.

Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie językiem japońskim?

Zaczęło się dość typowo — od anime, które obejrzałam jeszcze w szkole podstawowej. Na początku była to po prostu ciekawość, ale z czasem przerodziła się w coś znacznie głębszego. Język japoński otworzył mi drzwi do zupełnie nowego świata — wspaniałej literatury (np. „Shisha no ogori” Ōe Kenzaburō – po polsku „Hojność umarłych”), kultury, pięknej muzyki, różnic międzykulturowych, a nawet lingwistyki. Dziś moja motywacja jest dużo większa i zupełnie inna niż na początku — to już nie tylko hobby, ale realne zainteresowanie, które rozwija się na wielu poziomach.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze na początku nauki?

Na początku nie odczuwałam jednego konkretnego problemu, bo uczyłam się bardzo naturalnie — krok po kroku, sprawdzając to, czego akurat potrzebowałam. Jeśli czegoś mi brakowało, po prostu to wyszukiwałam.

Obiektywnie najtrudniejsze dla wielu osób są kanji, czyli znaki chińskie, których jest kilka tysięcy oraz gramatyka, która znacząco różni się od europejskiej. Ja uczyłam się powoli, ale regularnie — codziennie, co jest bardzo ważne. W ten sposób da się nauczyć kanji, niezależnie od ich liczby.

Jeśli chodzi o największe wyzwanie, to dla mnie była i być może nadal jest swobodna rozmowa — prowadzenie konwersacji wymaga nie tylko znajomości słów, ale też charyzmy i pewności siebie.

Co najbardziej fascynuje Cię w języku japońskim?

Najbardziej fascynują mnie różnego rodzaju wyrażenia i konstrukcje o znaczeniu metaforycznym. Szczególnie ciekawe są czteroznakowe idiomy, które działają trochę jak nasze związki frazeologiczne, ale mają zupełnie inną strukturę. Ciężko to sobie wyobrazić nam, Europejczykom, bo nie opierają się na klasycznej gramatyce — to po prostu znaki, które razem tworzą znaczenie. To niezwykle kreatywny sposób wyrażania myśli — często jedno krótkie wyrażenie potrafi przekazać bardzo złożoną ideę. Przykładowo „upiec dwie pieczenie na jednym ogniu” wyraża się znakami na „zabicie dwóch ptaków jednym kamieniem”.

Czy interesujesz się też kulturą Japonii (np. anime, tradycje, kuchnia)?

Tak, choć moje zainteresowania z czasem się zmieniły. Na początku faktycznie było to anime, ale teraz bardziej skupiam się na literaturze. Szczególnie lubię tzw. light novels — lekkie i krótkie powieści dla młodzieży, które są ciekawe i jednocześnie przystępne językowo, np. „Zapiski zielarki”. Bardzo dobrze się je czyta, ponieważ używają prostego języka — świetnie się z nich uczy. Trochę szkoda, że nie ma wielu takich powieści w Polsce. Poza tym interesuję się ogólnie kulturą Japonii i różnicami międzykulturowymi.

Czy masz swoje ulubione japońskie słowo lub wyrażenie?

Mam wiele takich słów, które zapadają w pamięć ze względu na swoją formę lub znaczenie. Bardzo lubię wyrażenia tworzone ze znaków, które dosłownie opisują jakąś sytuację — na przykład określenie mężczyzny bojącego się swojej żony, tzw. „pantoflarza”, tworzy się ze znaków „dom” i „zła żona”. Nie trzeba znać tego słowa, żeby domyślić się jego znaczenia. To pokazuje, jak obrazowy i kreatywny potrafi być język japoński.

Marzysz o wyjeździe do Japonii? Jeśli tak, to co chciałabyś tam zobaczyć?

Zdecydowanie tak. Najbardziej chciałabym wykorzystać język w praktyce — rozmawiać z ludźmi i funkcjonować w codziennych sytuacjach. Oprócz tego marzą mi się wizyty w japońskich księgarniach, które bardzo różnią się od tych w Polsce oraz – oczywiście –  spróbowanie lokalnej kuchni. Chciałabym po prostu zobaczyć, jak wygląda życie w Japonii od środka, a nie tylko z perspektywy turysty.

Na pewno chciałabym pojechać na dłużej, ale trudno zaplanować wyjazd do kraju, w którym nigdy się nie było. Nie wiadomo też, kiedy będę miała taką okazję — obecnie jestem w klasie maturalnej, więc nie mam czasu, a dodatkowo Japonia to duży wydatek, więc być może dopiero na studiach. Taki wyjazd byłby też dużym atutem w CV, szczególnie jeśli chciałabym w przyszłości pracować z tym językiem – chociażby jako jego nauczyciel.

Jesteś już w klasie maturalnej — a gdybyś mogła cofnąć się o kilka lat, co powiedziałabyś sobie ważnego?

Jeśli chodzi o moją przygodę z japońskim, to na pewno powiedziałabym sobie, żeby być bardziej systematyczną od samego początku. Pierwsze miesiące nie były w pełni wykorzystane, a regularność w nauce języka jest kluczowa.

Poza tym powiedziałabym sobie, żeby bardziej szanować ludzi, których spotykamy na swojej drodze — bo czasem znikają, przestają się odzywać albo wyjeżdżają. Szczególnie w relacjach internetowych nie mamy możliwości widywać się codziennie, dlatego warto doceniać każdą chwilę i nie odkładać relacji na później. Bądźmy wdzięczni za to co mamy.

Japoński to bardzo trudny język. Jaką radę dałabyś komuś, kto dopiero zaczyna się uczyć?

Najważniejsze jest to, żeby nie komplikować sobie nauki. Nie trzeba mieć idealnego planu ani drogich materiałów — wystarczy systematyczność i codzienny kontakt z językiem. Warto też dopasować naukę do swoich zainteresowań. Jeśli ktoś lubi słuchać — niech słucha, jeśli czytać — niech czyta. Najgorsze, co można zrobić, to zniechęcić się przez zbyt duże wymagania na początku. Nie trzeba znać wszystkich kanji — da się posługiwać językiem także bez tego. Najważniejsze, żeby zacząć, nawet od prostych aplikacji (np. Duolingo).

Co ten konkurs zmienił w Twoim podejściu do siebie lub swoich możliwości?

Uświadomił mi przede wszystkim, że znajomość języka to nie wszystko. Ten konkurs kładł duży nacisk na formę krasomówczą, a wcześniej nie patrzyłam na to w ten sposób. Teraz wiem, co mogę poprawić — mogłam przygotować swoje wystąpienie bardziej pod kątem retorycznym. W konkursach krasomówczych ogromne znaczenie mają umiejętności prezentacyjne, styl, charyzma i sposób przekazu. To była cenna lekcja i motywacja do dalszego rozwoju — nie tylko językowego, ale też osobistego.

Czy na koniec chciałabyś dodać coś od siebie?

Chciałabym podziękować wszystkim osobom, które mnie wspierały — nauczycielom, szczególnie Pani prof. Lipińskiej i Pani prof. Węgrzyn oraz znajomym i osobom z Internetu. Ich pomoc i motywacja były dla mnie bardzo ważne i pomogły mi dojść do tego miejsca. Dziękuję.

My również dziękujemy Marii Tomasik za poświęcony nam czas!

Aleksandra Wilk

Zdjęcia: źródło: Ambasada Japonii w Polsce

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.